czwartek, 22 czerwca 2017

Imprezy, imprezy..



 Zupełnie zapomniałam się pochwalić...







Dialog autentyczny.
Wiadomo, ja to tylko mogę jeździć stoły oglądać ;).

See Bloggers to moja pierwsza impreza blogerska, zupełnie nie wiem czego się spodziewać i nie znam żadnego blogera, który tam będzie:).

W ogóle znam mało blogerów.

Także ten tego... Poznacie mnie po tym, że nie będę nikogo znać hehe.
Postoję sobie, posłucham, popatrzę a potem Was wszystkich narysuję ! haha.

środa, 31 maja 2017

Podsumowanie maja




Ostatnio coraz częściej spotykam się na moich ulubionych blogach z cyklami-podsumowaniami i pomyślałam sobie, że dlaczego by nie wprowadzić takiego comiesięcznego rytuału u siebie (np każdego ostatniego dnia miesiąca) :).


Zaczynam dziś - 31 maja - z podsumowaniem mojego ulubionego miesiąca w roku:






Maj sam w sobie jest bardzo inspirujący; ta mnogość kwitnienia, kolorów, zapachów, zmian pogodowych (Szczególnie w tym roku - śnieg, a kilka dni później upały).

W związku z tym, że wiosna nam się nieco zapóźniła  maj mieliśmy wyjątkowo obfity w atrakcje przyrodnicze.
Na początku moje ulubione kwiatki - niezapominajki, potem upajający widok rzepakowych pól i obłędnie intensywny zapach kwitnącego bzu.






sobota, 27 maja 2017

5 idealnych zabaw na plaży




Ostatnio znów mniej mnie na blogu, a to dlatego, że jestem nie tylko
Matka Blogująca, ale też często Matka Pracująca,  Matka Ogarniająca Swoje Stadko, a przez ostatnie dwa tygodnie to jestem wreszcie



Matka Plażująca.




Tak, tak - sezon u nas w pełni i to dość nieoczekiwanie.
Na początku sypnęło śniegiem, a po trzech kolejnych dniach zaczął się lać z nieba żar :).

I tak z kozaczków i futer wskoczyliśmy w sandałki i letnie sukienki ;).
Po tak długiej i męczącej jesienio-zimie ( niemal bez wiosny!) postanowiliśmy korzystać ze słońca ile tylko się da.







Mieszkając w Gdańsku możemy w 15 minut ( samochodem :))  znaleźć się na najbliższej  plaży, ale my wolimy podjechać trochę dalej -  na naszą ulubioną Wyspę Sobieszewską, ewentualnie na Górki Zachodnie - równie piękne i pozbawione ( przynajmniej na razie) tłumów.

Podobno duża część gdańszczan nie korzysta z uroków mieszkania nad morzem, czego naprawdę zrozumieć nie mogę .
Wprawdzie dawno temu też kontestowałam morze - bo było za blisko i zbyt sztampowo, no i nudno :),ale to było 100 lat i parę chorób (przypuszczalnie w wyniku ciężkiego niedoboru wit D3) temu :)

Czy na plaży trzeba  leżeć i smażyć się w nieświeżym, własnym tłuszczyku jak serwowana w nadmorskich barach flądra?
Może i można, ale nie z moimi dziewczynami .
Z moimi dziewczynami to jest


ciężka,plażowa harówa :)


wtorek, 9 maja 2017

Minimalizm nie taki zły










Po ostatnim chorobowym i świątecznym maratonie ( roboczo przez nas nazwanym "chorobówką" zamiast majówki) z zasmarkaną i wiecznie wojującą ( wiem, wiem trenują przed wyjściem w " dżunglę ", ale weź to Matko i Ojcu przeżyj ;)) dzieciarnią w domu  - odszczekuję wszystko to, co napisałam na temat niechęci do minimalizmu (TU i TU).


A co.


Tylko krowa zdania nie zmienia.



Mam tak dość wszelkich walających się to tu i tam - trudnych do zidentyfikowania ( żyje to czy już zdechło?) pamiątek z plaży i lokalnych spacerów;
liści, drewienek, kijków, muszli, które raz po raz rozdeptuję ku wielkiej rozpaczy Najmłodszej( dość krótkotrwałej bo okazuje się, że ze sproszkowanej muszli można ugotować pyszny obiadek ),rysunków, obrazków, karteluszków, kikutów makiet z papieru, plasteliny, ciastoliny i tych wszystkich INNYCH drobiazgów NIE-DO-WYRZUCENIA.


sobota, 22 kwietnia 2017

wtorek, 4 kwietnia 2017

Poranna kawa - komiks





A jak jest u Was? Czy Wasze dzieciaki ujawniają podobne zdolności do wyczuwania zapachu kawy przez sen? A może mają inne talenty?

* Piątek to taki specjalny dzień w naszym przedszkolu w którym można przynosić własne zabawki. I w związku z tym każdy dzień zaczynamy pytaniem czy dziś jest piątek i kończymy - czy jutro będzie piątek. :)

czwartek, 16 marca 2017

Zielone akcenty

Powracam do Was z tematem zieleni we wnętrzach.
Ostatnio miałam zaproponować pewnej Młodej Kobietce parę sposobów na odświeżenie i nadanie wyrazu jej młodzieżowemu pokoikowi.
Ustaliłyśmy, że motywem dominującym będzie zieleń.
A jakże! :)
Lubię wyzwania :).
Jak Wam się podoba?



projekt i wizualizacja Design Your Home with me

czwartek, 2 marca 2017

Trendy we wnętrzach na 2017




projekt i wizualizacja : Design Your Home with me


Ten temat powinien pojawić się na początku roku , ale w moim tegorocznym kalendarzu zabrakło miesiąca stycznia toteż trendami na rok 2017 zajmuję się dopiero dziś.

Ku mojej wielkiej uciesze nasze wnętrza mają stać się jeszcze bardziej zielone niż były w zeszłym roku !.

Tak, moi drodzy:


wracamy do lasu . :)



Homo-smartfonus tak się wyeksploatował, że jedynym remedium na jego skołatane nerwy i nadwyrężone od scrollowania paluszki będzie wymalowanie mieszkania na zielono i zakupienie kilku pokaźnych roślin w biedrze ( najlepiej kaktusów, fikusów, monster i innych).

A jak dodatkowo zakupi wężownice i palmy to już nawet z domu wyjść nie będzie musiał, bo roślinki te podobno produkują dla nas tlen.
Zamiast zaciągać się na zewnątrz smogiem, lepiej posiedzieć na zielonej sofie obok palemki, sącząc smoothie. :)

Powrót do natury i korzeni będzie się odbywał na wielu płaszczyznach.

Powoli

do lamusa przechodzi minimalizm 


poniedziałek, 27 lutego 2017

Planner 4



Dla tych, którzy chcą wraz ze mną dobrze zaplanować sobie weekend hehe tydzień - kolejny planner do pobrania :
Miłego tygodnia! :)
Instrukcję jak "obsługiwać " :) planner znajdziecie TU


czwartek, 23 lutego 2017

Baner na blog







Stara znajoma jeszcze z czasów LO ( czy Wam też się wydaje, że używanie określenia "stara znajoma" gdy się jest grubo po 30-ce :)brzmi trochę niestosownie?) poprosiła by pomóc jej zrobić

baner


na jej nowym, bajkowym blogu.
Nigdy nie zajmowałam się banerem na cudzym blogu :), więc podeszłam do tematu dość nieśmiało.
Sam napis, napisał się jeszcze podczas picia kawy ze starą ( ale bardzo jarą! :))znajomą.
Co do reszty miałam mnóstwo wątpliwości.

I mam je nadal.
Może pomożecie?

Który z banerów podoba się Wam najbardziej?
Słów krytyki w ogóle nie zniosę;).Tego typu komentarze usunę od razu. Wystarczy mi, że w domu jestem tą która najgorzej rysuje ;).


1.


Kontrastowy, graficzny z mocnym akcentem jak ten na górze?



2.


Czy może jednak , bardziej pastelowo i słodko? W końcu to portal dla dzieciaków.


niedziela, 19 lutego 2017

Planner zmieniający życie tydzień 3 :)

Ślę Wam kolejny tydzień mojego plannera, do którego instrukcję zamieściłam TU.
I mam nadzieję, że Wam lepiej całe planowanie wychodzi, bo u mnie jest jednak z tym kiepsko.
Zaległości może się i nadrabia , ale przyjemności jakoś nie. ;)
Miłego tygodnia!



czwartek, 16 lutego 2017

Cała prawda o blogerach



W psychologii znane jest zjawisko

 "przeniesienia".


Jak ono wygląda u blogujących ( np. u mnie ;))?.
Ano tak :









>


Teraz już wiecie dlaczego czasami moje wpisy nie chcą się skończyć :)
Tak. Wiem.
Mam "fazę" na rysowanie domowych komiksów.
Dzieci lubią i proszą :)

niedziela, 12 lutego 2017

Planner zmieniający życie :) - tydzień drugi

Jak tam?
Planujecie kolejny tydzień z moim plannerem o którym pisałam Wam tydzień temu TU :)

Przyznam, że u mnie łatwo nie jest .

W zeszłym tygodniu były chyba 4 dni z rzędu pod dyktando Dnia Zaległości, choć planowałam inaczej.
Łudzę się, że w tym tygodniu "odbiję" sobie i będę mieć 4 Dni Przyjemności haha.
Tylko nie - Dni Pozytywne!( bo nie ma dla mnie cięższej roboty ;))


Podrzucam Wam kolejny tydzień i sugestię jednej z czytelniczek bloga, by samemu podopisywać kolejne zadania ( zgodnie z własnymi potrzebami).

Miłego tygodnia!
A przynajmniej jego planowania ;).


poniedziałek, 6 lutego 2017

Planner, który odmieni Twoje życie :)








Spieszę do Was z wielką nowiną.
Udało mi się opracować rewelacyjną metodę na osiągnięcie sukcesu na miarę Bila Gatesa, Stephena Hawkinga, Melanie i Donalda Trumpa w jednym. :)

Wiecie dlaczego tak mało z naszych rozpisanych skrupulatnie godzina po godzinie, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu planów  zostaje zrealizowanych?


Po pierwsze dlatego, że konstruujemy je zbyt drobiazgowo i dalekosiężnie.
Tego typu programowanie nie leży w naturze człowieka.
Pomimo porównań  ludzkiego  mózgu do komputerów  nie jesteśmy jednak bezduszną maszynką do realizacji zadań.
Gdzie w naszych plannerach  miejsce na emocje? Nastroje, drobne niedyspozycje, kaprysy?



G d z i e   m i e j s c e   n a   p r z y j e m n o ś c i ?!



Gdybyśmy skupili się na planowaniu przyjemności, mielibyśmy mniej problemów z realizacją naszych planów.
Proste? Proste.
I genialne :)
(Sami widzicie - dopiero drugi tydzień korzystam z mojego ZMIENIAJĄCEGO  ŻYCIE plannera a już mi tak samoocena wzrosła. :))


Efektywnemu planowaniu sprzyja również


m e t o d a   m a ł y c h   k r o c z k ó w.


czwartek, 26 stycznia 2017

DIY - korona dla królewny i wspomnienie stycznia








Zacznę od wspomnień.




Styczeń w Gdańsku był piękny, naprawdę.
Taki za jakim tęskniliśmy całe 3 emigracyjne lata.:)
Szkoda tylko, że mogliśmy patrzeć na tę magię tylko przez okno.:






czwartek, 22 grudnia 2016

3 proste dekoracje świąteczne - DIY









Jest kilka bardzo prostych dekoracji świątecznych, które uwielbiam i które zawsze "zrobią " klimat :).
Można je wykonać dosłownie w parę minut i wcale nie trzeba być wybitnie plastycznie uzdolnionym :)
A więc dla wszystkich spóźnialskich :), którzy właśnie rozglądają się po swoim zupełnie nie-świątecznym mieszkaniu :


1.Śnieżynka



Myślę, że śnieżynka nie raz pojawiała się w blogowych DIY.  :).
Ale dla tych co o śnieżynce-pomponie zapomnieli, krótki przewodnik :











wtorek, 20 grudnia 2016

Wyniki losowania









Bardzo dziękuję Wam za  życzenia z okazji blogowego roczku i za liczne komentarze.
Ja tu sobie często śmichy-chichy na blogu urządzam, ale bywam jednak mocno zasadnicza :) i w związku z tym że część komentarzy nie spełniała warunków uczestnictwa w konkursie (o którym pisałam TU) to do losowania wytypowałam zaledwie 5 osób :) .


Wszystkie karteczki zostały odwrócone, wymieszane, moje dziewczyny zawiązały mi jakieś rajtki na głowie ( mało wyjściowe, więc zdjęć nie będzie :)), okręciły kilka razy i mogłam losować.


I wyłowiłam taką oto chmurkę :) :


 


Gratulacje!

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Grenlandia w Gdańsku







Chciałabym się Wam pochwalić, że sala przedszkolna naszej najmłodszej, którą miałam okazję wraz z innymi  ( bardzo, bardzo zaangażowanymi ) rodzicami w prezencie mikołajkowym dla naszych pociech dekorować - zajęła (jednogłośnie!) pierwsze miejsce. :)

Dzieciaki w nagrodę pójdą do kina.
A więc trud się opłacił :).
Żartuję, żaden trud - duża przyjemność. 

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Idą Święta..







To, że mniej mnie na blogu wcale nie oznacza, że zapadłam w sen zimowy, albo że przynajmniej błogo leniuchuję z wielkim kubkiem herbaty z cytrynką i 1000-stronicową powieścią idealną na jesienne wieczory. :)
To, że mniej mnie na blogu oznacza, że zajęć mam za dużo jak na jedną , jesienną polską mamę. :) i zupełnie nie mam czasu na błogie leniuchowanie czyli pisanie bloga :).

O, i to jest właśnie pierwsza rzecz, która uległa zmianie po powrocie do kraju:


Nie mam na nic czasu :).



Polacy są generalnie narodem biegaczy - ciągle gdzieś pędzą.

Powiem Wam, że to też była pierwsza rzecz na jaką zwróciłam uwagę po naszym powrocie z sielskich, spokojnych Niemiec.
Ja jeszcze rozumiem, że Gdańsk w którym obecnie mieszkamy jest taki  właśnie - rozbiegany -  zresztą jak i każde większe europejskie miasto ( również w Niemczech), ale my zatrzymaliśmy się początkowo w małym miasteczku oddalonym od Gdańska o 50 km, adekwatnym wielkością do miasteczek z jakimi na co dzień mieliśmy do czynienia w N. i przez pierwsze dni zastanawialiśmy się nieustannie


dokąd Ci wszyscy ludzie wokół nas pędzą?



Żartowałam nawet do męża, że może oni wiedzą o czymś o czym my nie wiemy i np. robią zapasy ?
Wody pitnej, chleba, mąki, cukru, bo większość z tych ludzi miała ze sobą jakiś tobołek ( siaty) czego w N. też się na co dzień nie widziało.

wtorek, 29 listopada 2016

Jak ozdobić donice na kwiaty








Meblowanie (a właściwie zwożenie naszych gratów i upychanie ich w nowej, tymczasowej przestrzeni) trwa.
Wreszcie mogę zafundować sobie prawdziwą MIEJSKĄ DŻUNGLĘ :)
w wersji mini.
I nie ma tygodnia by nie przybył do nas nowy zielony lokator.
Bardzo mnie to cieszy.
Męża mniej. :)
Wraz z zagęszczaniem się "dżungli" pojawił się problem ozdobienia /okrycia donic :).
Długo szukałam czegoś idealnego i najbardziej odpowiadały mi wszelkie dziergane i plecione kosze, na przykład takie jak u Agi z ReGreen Your Life:







Ale ogrom pracy :) włożonej w wykonanie takiej osłonki, ewentualnie zasoby finansowe jakie trzeba byłoby przeznaczyć na zakup tego typu koszy nieco mnie studził w zapale. :)

Aż tu nagle podczas wyrzucania kolejnego worka zdartych do cna legginsów, rajstop, dresów i innych przyszło mi do głowy, że taka jedna nogawka legginsów odpowiednio przycięta idealnie ubrałaby przynajmniej jedną donicę!

Roboty przy tym zero.
Dosłownie dwa ciachnięcia.
Jedno wywinięcie.

I voila !


Kaktus pięknie ubrany.

Portfel cały, getry dostały drugie, a właściwie i 3 życie.
A ja mogę z poczuciem dobrze wypełnionej misji iść spać.:)

Dobranoc.

czwartek, 17 listopada 2016

Projekt sypialni - film

Marzyła mi się kiedyś filmówka,ale coś po drodze mnie zatrzymało.
Ale jest.
Mój pierwszy film.
magia ruchomych obrazków :)
Mogę umierać .
 :)





Przepraszam za jakość!
Następnym razem będzie lepiej.
Może.

środa, 9 listopada 2016

Projekt sypialni wersja 2



Dziś druga wersja projektu sypialni, tym razem bardziej industrialna niż poprzednia.
Poprzednią możecie zobaczyć TU.
Założenia te same :
czerń, biel, szarości i sklejka, szczypta różu i obowiązkowo mój ulubiony motyw księżyca.





Zbliżenie na zagłówek ze sklejki ( tak wiem , nigdy nie będzie tak fantazyjna jak na tej wizualizacji , ale dałam się ponieść :))





Która wersja bardziej Wam się podoba?



piątek, 28 października 2016

Projekt sypialni



Pierwsza wersja ostatniego projektu sypialni .
O tyle dla mnie sympatycznego, że miał w roli głównego akcentu wystąpić motyw księżyca :).
To lubię.




Jak się Wam podoba zajawka? :)

środa, 19 października 2016

5 pomysłów na jesienne zabawy








Nie bardzo lubię jesień. 


Od lat cierpię na chroniczny brak słońca i ciepła, a lato dla mnie zawsze za krótkie :).

Mając w domu dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym trzeba jednak zacisnąć ząbki, ubrać ciepło i poszukać odrobiny słońca w tym ponurym, pochmurnym czasie.
Szczególnie w wolny od zajęć szkolnych i przedszkolnych weekend. ;)
A jak już człowiek wyjdzie i się porządnie rozejrzy to się okazuje, że jesień wcale nie jest taka zła...


I dlatego warto mieć dzieci! :-)



Gdyby ich nie było to w wolny,  pochmurny weekend siedziałabym najpewniej w domu, czytała w łóżku książki i nadrabiała zaległości filmowe i utrwalałabym w sobie przekonanie, że jesień jest zła zła zła i najlepiej to ją przespać. :)

A można na przykład pójść na długi, cudny jesienny spacer.
Nazbierać z dzieciakami bajecznie barwnych liści, kasztanów i innych jesiennych cudów.

czwartek, 13 października 2016

"Ostatnia Rodzina " - inaczej.



kadr z filmu "Ostatnia Rodzina"


Nie planowałam pisać nic na temat tego filmu ( miał być w końcu designerski post o meblowaniu się w nowym tymczasowym mieszkaniu ;)), ale skłonił mnie do tego ogrom przeczytanych recenzji z którymi się


nie utożsamiam.


poniedziałek, 26 września 2016

Jak świadomie nie zostałam minimalistką







Jakiś czas temu znalazłam stary tekst , jeszcze z czasów studenckich czyli z 50 lat temu, he , żartuję.
Tekst jest z 2004 roku , czyli jeszcze sprzed Internetów jakie znamy, a przede wszystkim sprzed wielkiej mody na MINIMALIZM ( szczególnie wśród blogerów :))


O MINIMALIZMIE SUBIEKTYWNIE pisałam już kilka tygodni temu , a dziś stary tekst mówiący o tym jak konsekwentnie dążyłam

drogą nie-minimalisty. :)

poniedziałek, 12 września 2016

Jak zgubić się w kaszubskich lasach cz.2





Wakacje minęły i coraz mniej okazji do spontanicznych wypadów (szczególnie dla tych co na co dzień pełnią rolę luksusowej taksówki dla własnych dzieci :)).

Obiecałam Wam jakiś czas temu dokończenie relacji z pierwszej części "gubienia się w kaszubskich lasach", może się komuś przyda na kolejny - ponoć bardzo ciepły - weekend.

Po zupełnie nieoczekiwanym "odkryciu" i zwiedzeniu kościółka w malowniczych i słodkich :) "Lizakach" poturlaliśmy się dalej - mąż  z miną zwycięzcy ( " A nie mówiłem, że warto wyleźć z chałupy?"), a ja z lekkim poczuciem winny za wcześniejsze marudzenie.
Nie ujechaliśmy daleko gdy naszym oczom ukazała się


żuławska chata z charakterystycznym podcieniem.



I to w samym sercu Kaszub!.
Drewniana, na kamiennej podmurówce z typową ryglową wystawką wspartą na drewnianych filarach.

Uznałam to za nadprzyrodzone nagromadzenie estetycznych podarunków jak na jeden dzień i zaczęłam podejrzewać, że nasze zgubienie się lesie wcale nie było przypadkowe..

Bo nie wiem czy Wam mówiłam ( niektórym na pewno :)), że ja w takiej żuławskiej chacie to planowałam się urodzić, dojrzeć, powić moją 5 dzieci, spokojnie się zestarzeć i jako uśmiechnięta staruszka otoczona wianuszkiem wnuków i prawnuków zejść ( z tego świata ).
Ze wszystkich atrakcji pozostały mi już chyba tylko te 2 ostatnie ;).

sobota, 27 sierpnia 2016

Jak zgubić się w kaszubskich lasach



Kościół pod wezwaniem Św. Judy Tadeusza w Lizakach                                                            Foto : Design Your Home with me

Dzisiejszy wpis będzie dowodem na to, że każdy źle rozpoczęty, pochmurny, deszczowy i marudny dzień może zakończyć się inaczej niż się zapowiadał :).




Kilka dni temu, w taki właśnie dzień mąż zarządził wycieczkę krajoznawczą


po Kaszubach.



Marudziłyśmy strasznie, bo po pierwsze padało, po drugie  się nie wyspałyśmy, ( bo sąsiedzi znów urządzili 2-dniową imprezkę, ach to niegdysiejsze, niemieckie Totenstille!  - miało chyba jednak jakieś plusy :)  ), a w dodatku sporządziłam listę WAŻNYCH spraw  i właśnie miałam zacząć ją realizować.

A tu masz ci los!

Mąż się uparł, porwał nas nadąsane i naburmuszone i wywiózł hen daleko w kaszubskie lasy.
Widać odezwał się w nim stary wagabunda, bo ku jego wielkie uciesze udało mu się nawet w tych lasach zgubić.

Przyznaję, że byłam mocno niezadowolona, bo ja takie gubienie się w lasach bardzo lubię i jestem zawsze chętna, ale jak mam lat od  18 do 28, a może nawet i więcej, ale za to jak nie siedzą za mną w samochodzie dwie nadąsane panny lat 4 i 9 - wiecznie gotowe ( pod byle pretekstem)  rozpocząć 3 wojnę światową i wydające z siebie dźwięki jakich cywilizowany świat nie słyszał.

środa, 24 sierpnia 2016

Polska pachnie




Jabłka z naszego wakacyjnego, tymczasowego ogrodu :)


Powoli "odpoczywamy" sobie po trudach podróży i oswajamy na nowo z Polską.

Pierwsze co mnie mocno zaskoczyło to to, że


 Polska pachnie




Oczywiście, bywa, że i śmierdzi np. nasze gdańskie podwórko w ogóle się nie zmieniło przez te 3 lata i nadal cuchnie uryną ( szczególnie o tej porze roku : turyści + autochtoni + upał + piwo + wino + inne trunki). :).

Ale zasadniczo Polska pachnie.

Mieszkaliśmy ostatnie 3 lata na niemieckiej, bardzo malowniczej wsi, niedaleko krzaków bzu na ten przykład i one niemal w ogóle nie pachniały!
Otwierałam okno, a nawet okno tarasowe, w sensie takie na 2 metry, zaciągałam się i...
 nic.
A bez bujny dosłownie 10 metrów od domu rósł.
Kiedyś nawet obudził się we mnie dziennikarz śledczy i pożyczyłam od męża drabinę, postawiłam pod bzem, wdrapałam się na 5 szczebel i zaczęłam z bliska wąchać.
Zerwać się jednak nie odważyłam bo w Niemczech nie bardzo można. Tzn. nie ma oficjalnego zakazu, szczególnie jak bez "niczyj", ale nie uchodzi i nie wypada, bo to nie Twoje i nie rusz.
Boś burak, cham albo inny emigrant.

Tak się tam stresowałam, że nawet dzieciakom kwiatków polnych na wianki zrywać nie pozwalałam.:) Kwiatki to się kupuje w tym sklepie na wielkie" L ", albo "A", a czasem na "E "a nawet na "G" .
hehe
Wracając do bzu, stałam na drabinie i wąchałam i jakby, jakby coś tam delikatnie poczułam!

wtorek, 23 sierpnia 2016

Dom





Miałam małą przerwę, ale chyba mi wybaczycie, bo powód był naprawdę ważki. :).

Pisałam Wam w poście "Widok z okna", że żegnamy się z naszym obecnym miejscem zamieszkania .
Pożegnaliśmy się nie tylko z miejscem - domem w którym przebywaliśmy ostatnie 3 lata, ale i krajem.

Pożegnaliśmy się z życiem na emigracji, które szczególnie w ostatnim roku mocno nas wszystkich zmęczyło.
Może jak w tej starej emigranckiej piosence : zbyt długo śpiewał nam ten obcy wiatr...:)

środa, 20 lipca 2016

Projekt salonu - kilka wersji



Zdarza mi się czasami robić porządki na dyskach  choć to praca jest syzyfowa , bo codziennie zapisuję kilkadziesiąt nowych plików  :) ( i bądź tu minimalistką ! ).
I właśnie dzisiaj podczas takiego porządkowania natrafiłam na  projekt apartamentu pokazowego sprzed 4  a nawet  3 lat - prace projektowe trwały tak długo, że na końcu nie mogłam sobie przypomnieć jaką stawkę za nie ustaliłam  :).
Pamiętam za to, że projekt ów  bardzo mocno mnie zmęczył.
Szczerze mówiąc to nawet nie wiedziałam, że aż tak bardzo, bo zupełnie nie pamiętałam przynajmniej połowy z wykonanych wersji projektowych dotyczących min. części salonowo-jadalnianej   :).


Dosłownie " 50  twarzy  Salonu ".



Wszystkie miały bardzo podobne założenia, zmieniała się właściwie tylko kolorystyka + jakieś drobiazgi.
Dziś  pokażę Wam 46 z 50 wersji hehe, żartowałam pokażę Wam zaledwie 4 , ale i tak jest to chyba dość ciekawe ćwiczenie wnętrzarskie.

Przepraszam za jakość wizualizacji, ale sami rozumiecie... przy takim przerobie... nie chodziło chyba o realistyczne odwzorowanie rzeczywistości... A może?
Sama nie wiem . Trwało to tak długo, że już nie pamiętam. :)






Jest to idealny przykład na to jak kolor i akcent mogą zmieniać to samo wnętrze.





Jakby się ktoś jeszcze nie domyślał :) wersje miały być 2 :

- spokojna :) -  drewno, biel, szkło, czarne akcenty
- nieco żywsza :) - drewno , biel, akcenty niebieskie i żółte  ( to był rok 2013 , sami rozumiecie - teraz na bank do niebieskich akcentów o trochę innym odcieniu dołączyłby pudrowy róż :)).

poniedziałek, 18 lipca 2016

"Betonowy ogród" Ian McEwan








A ja dziś do Was z książką , która kojarzy mi się jak najbardziej z latem i to dusznym i parnym. :) Choć na pewno nie jest typową wakacyjną lekturką .
Tak się złożyło, że nie czytałam do tej pory McEwana, wiedziałam, że to może być "moja" proza, ale ciągle było nam nie po drodze...
Aż ostatnio na allegro kupiłam jak zwykle okazyjnie ( o kupowaniu na allegro pisałam TU)



"Betonowy ogród."




Trochę mnie zawiodła jego objętość - zdecydowanie wolę " grubaski ", a tu jakąś kilkudziesięciostronicową broszurę przyniósł mi listonosz. Phi!
To zdecydowanie jedyny minus kupowania książek na aukcjach - nie widzisz książki, nie możesz jej przed zakupem przekartkować i obwąchać :) .

środa, 13 lipca 2016

O minimalizmie subiektywnie






Są takie trendy, które mnie osobiście mocno irytują.

Nie  z zasady i nie od razu, tylko powoli z miesiąca na miesiąc w miarę zagęszczania się atmosfery i internetów danym trendem.

Chyba każda idea, myśl, która staje się masową ulega dziwacznym modyfikacjom, wypaczeniu i niebezpiecznym uproszczeniom.

I tak według mnie dzieje się z trendem, który od lat robi zawrotną karierę czyli z


minimalizmem.



Co któryś blog na którego sobie przypadkowo wejdę głosi hasła minimalizmu . 
I w tytule i w podtytule  i  w postach i w kategoriach ;  capsule wardrobe, slow life,  slow parenting, slow food , slow fashion, slow love, slow working , slow thinking :)...duuużo obcych słów ...

poniedziałek, 11 lipca 2016

Widok z okna

Powoli żegnamy się z miejscem w którym mieszkaliśmy ostatnie 3 lata.

Dla niektórych członków naszej rodziny oznacza to ,że więcej niż połowę swojego życia tu spędzili :)

Mnie chyba najbardziej będzie brakować widoku z naszego salonowego okna...
Codziennie innego :).



majowa burza - widok z okna:



Majowe kwitnienie



piątek, 1 lipca 2016

Blokowiska 2








Straszyłam Was  jakiś czas temu we wpisie BLOKOWISKA cz.1 , że będę do tego  tematu ( zabudowy osiedlowej) powracać :) .
I oto jestem z kolejnym ( niestety nie ostatnim! :)) wpisem poświęconym temu zagadnieniu .

piątek, 24 czerwca 2016

Sztukoterapia



Foto: Design Your Home with me                                                                      


Sztukoterapia dla dzieci i nie tylko 




Nie wiem jak wygląda terapia w polskich szpitalach psychiatrycznych, ale wiem za to jak wygląda w niemieckich. 

Nie,  jeszcze sama nie korzystałam z jej dobrodziejstw, :) ale za to jak studiowałam to podczas wakacji wyjeżdżałam do pracy do niemieckiej kliniki chorób wszelakich (w tym psychicznych )i tam właśnie miałam okazję przyjrzeć się takiej terapii z bliska...

Mnie, wtedy  studentkę  gdańskiej ASP zachwycił niemiecki oddział psychiatryczny :) właśnie ze względu na duży nacisk jaki kładziono na terapię sztuką.

Pacjenci całymi dniami byli jej poddawani ( czy się jej poddawali to już inna sprawa ;)).
A do dyspozycji mieli wszystko czego dusza zapragnie.

Malowanie, rysowanie wszelkimi technikami i za pomocą wszelkich dostępnych materiałów to pikuś. Mnie najbardziej zachwyciła pracownia ceramiczna z własnym piecem do wypalania, mała drukarenka i introligatornia, warsztaty tkackie i wiele innych. Raj dla studenta ASP i każdego rękodzielnika.
Szkoda tylko, że ja po tych warsztatach i pracach jedynie sprzątałam , a nie mogłam w nich uczestniczyć. :)