wtorek, 23 sierpnia 2016

Dom





Miałam małą przerwę, ale chyba mi wybaczycie, bo powód był naprawdę ważki. :).

Pisałam Wam w poście "Widok z okna", że żegnamy się z naszym obecnym miejscem zamieszkania .
Pożegnaliśmy się nie tylko z miejscem - domem w którym przebywaliśmy ostatnie 3 lata, ale i krajem.

Pożegnaliśmy się z życiem na emigracji, które szczególnie w ostatnim roku mocno nas wszystkich zmęczyło.
Może jak w tej starej emigranckiej piosence : zbyt długo śpiewał nam ten obcy wiatr...:)

Może gdybyśmy wyemigrowali do innego kraju ( np. na południe Francji o której jeszcze pół roku temu marzyłam) to nasza emigracyjna przygoda trwałaby dłużej...

Od kliku dni jesteśmy już w Domu - w Polsce za którą tak bardzo wszyscy tęskniliśmy ( Tak! Tak ! Można tęsknić za Polską :) ).
Wiele rzeczy nas zaskoczyło,  niektóre pozytywnie,  niektóre negatywnie. ( np.. już pierwszej nocy, ktoś urwał nam lusterko przy samochodzie :), przypuszczam , że autochtonom nie spodobały się blaszki rejestracyjne na których przyjechaliśmy..).
Ale najważniejsze jest to, że wszyscy czujemy, że wróciliśmy

do domu, do siebie.


I na dzień dzisiejszy cieszę się z tej naszej emigracyjnej przygody, z tego że udowodniliśmy sobie i innym , że możemy wyjechać z dwójką maluchów ( 1,5 i 6 lat ) do innego kraju, bez dobrej znajomości języka (mąż trochę mówił , ja niemal wcale)  w miarę normalnie funkcjonować ... i mieć odwagę by wrócić :).

Żadne z naszych nowo poznanych, emigracyjnych znajomych ( i polskich i niemieckich ) nie było w stanie zrozumieć naszej decyzji.
Przecież wszystko funkcjonowało, niczego nam nie brakowało, więc dlaczego wracamy do niepewnej, niestabilnej Polski ?

Spotykałam na emigracji rodaków bardzo niezadowolonych ze swojego emigracyjnego  życia, marzących o powrocie latami, a jak ich pytałam to dlaczego nie wracacie mówili : “ A do czego?”.

Mnie się zdaje, że jak komuś źle to zawsze może wrócić choćby “ do siebie” :)..

A o tym dlaczego my wracamy w kolejnych wpisach dotyczących tematu emigracji :).

PS Jeżeli ktoś szuka zdolnego architekta wnętrz, projektanta mebli, projektanta małych jednostek pływających bądź wizualizatora 3d ( w Trójmieście i nie tylko!) to jestem znów do dyspozycji ! :).

piątek, 12 sierpnia 2016

Polska pachnie




Jabłka z naszego wakacyjnego, tymczasowego ogrodu :)


Powoli "odpoczywamy" sobie po trudach podróży i oswajamy na nowo z Polską.

Pierwsze co mnie mocno zaskoczyło to to, że


 Polska pachnie




Oczywiście, bywa, że i śmierdzi np. nasze gdańskie podwórko w ogóle się nie zmieniło przez te 3 lata i nadal cuchnie uryną ( szczególnie o tej porze roku : turyści + autochtoni + upał + piwo + wino + inne trunki). :).

Ale zasadniczo Polska pachnie.

Mieszkaliśmy ostatnie 3 lata na niemieckiej, bardzo malowniczej wsi, niedaleko krzaków bzu na ten przykład i one niemal w ogóle nie pachniały!
Otwierałam okno, a nawet okno tarasowe, w sensie takie na 2 metry, zaciągałam się i...
 nic.
A bez bujny dosłownie 10 metrów od domu rósł.
Kiedyś nawet obudził się we mnie dziennikarz śledczy i pożyczyłam od męża drabinę, postawiłam pod bzem, wdrapałam się na 5 szczebel i zaczęłam z bliska wąchać.
Zerwać się jednak nie odważyłam bo w Niemczech nie bardzo można. Tzn. nie ma oficjalnego zakazu, szczególnie jak bez "niczyj", ale nie uchodzi i nie wypada, bo to nie Twoje i nie rusz.
Boś burak, cham albo inny emigrant.

Tak się tam stresowałam, że nawet dzieciakom kwiatków polnych na wianki zrywać nie pozwalałam.:) Kwiatki to się kupuje w tym sklepie na wielkie" L ", albo "A", a czasem na "E "a nawet na "G" .
hehe
Wracając do bzu, stałam na drabinie i wąchałam i jakby, jakby coś tam delikatnie poczułam!


szczęśliwe gąski cioci Grażki :)


Jeszcze gorzej było z choinkami.
Pierwszego roku kupiliśmy śliczna taką, z leśnej szkółki, sami rąbaliśmy, sami na samochód ładowaliśmy, a w domu wraz z piękną choinką , niemal niezniszczalną i o idealnym rozstawie gałęzi zamieszkał odór kocich, za przeproszeniem, sików ...
Drugiego roku, mądrzy i doświadczeni szukaliśmy choinkowego źródła już w listopadzie .
I znaleźliśmy.
Totalna, malownicza głusza.
Las, na lekkim wzniesieniu , na barrrrrrrrdzo pięknej, rozległej polanie -  choiny.
Przeróżne.
Szukaliśmy godzinę .
Znów sami rąbaliśmy , sami na samochód ładowaliśmy , a potem czubek ucinaliśmy , bo do chałupy zmieścić się nie chciała...
Piękna była , taka nawet lekko dzika , już jakby nie o idealnym rozstawie gałęzi i w ogóle nie śmierdziała, ale też w ogóle ...
nie pachniała!
hehe



Jajo od ponoć szczęśliwej kury


przepiórcze jajo



Galaktyczne, przepiórcze jaja - nie miałam pojęcia, że mogą być tak piękne!



Pachniało za to mięsko i wędlinki.
Co dzień rano otwierałam paczuszkę, odurzona zapaszkiem  odrzucałam teatralnie głowę i wołałam : " Komu padlinki?"
Z biegiem lat coraz mniej było chętnych.
Dzieci przestały jeść, po kolei : mięso, wędliny, warzywa, nabiał i ostatecznie owoce...

Nawet im się nie dziwiłam, bo mnie również nic nie smakowało, no może z wyjątkiem jaj, które kupowaliśmy " od rolnika" - i naprawdę w ogóle nie śmierdziały!

Ja wiem,że gdzieś tam w Niemczech jest ( może!) zdrowe, normalne, pachnące jedzenie, ale ani ja ani przeciętny Niemiec go nie widzieliśmy...

A Polska pachnie .

Już jak robiliśmy siku na polskim parkingu około 100 km od granicy, każde z  naszej 4 zaciągało się i mówiło : " Ale zapach!".
A pachniało latem, skoszoną trawą , ciepłym asfaltem...

Nie wiem, może to psychika płatała  nam takie figle, ale od samego przyjazdu Polska nam po prostu pachnie i koniec kropka!.
Dzieci jedzą jak dzikie i obiady i śniadania i warzywa i owoce. Zanim włożą do ust to wąchają :) i z reguły mówią, że pachnie :).
Ja sama chodzę i wącham. I jem. I wszystko ma smak!
:)


Nasz rajski "wakacyjny"ogród


Stacjonujemy obecnie w małym miasteczku, oddalonym o 50 km od naszego Gdańska ( w miasteczku w którym spędziłam swoich pierwszych 20 -lat życia :)), w cudnym domu z ogrodem oddanym  nam w użytkowanie na ten początkowy, wakacyjny, poemigracyjny czas przez znajomą rodzinę - też emigrantów ( dość świeżych, bo zaledwie 10 miesięcznych ) i powiem Wam, że jest to dla nas raj na ziemi.

I dziękujemy po stokroć i Patrycji i Radkowi i ich cudnym dziewczynom, że mogliśmy się u nich zatrzymać
 :)

Widok z salonu!


Jabłoń zagląda nam do okien salonu, śniadamy w rajskim ogrodzie, a jedzenie jakie wkładamy do ust SMAKUJE I PACHNIE.


Jaja od szczęśliwych, polskich kur , pomidory soczyste i pachnące, smaczna cebulka i bazylia i mięta wszystko wyhodowane przez moją kuzynkę Grażkę


Czy może być lepiej? :)
Czy trzeba czegoś więcej?

Wiem, że teraz jesteśmy trochę jak na wakacjach, problemy dnia codziennego jeszcze nam głowy nie zaprzątają...
Zabawa się rozpocznie jak zaczniemy pracować.
O ile w ogóle będzie praca, :) , bo część naszej rodziny zachęca nas do pozostania w kraju mówiąc :" Zobaczycie, pół roku i będziecie znów wyjeżdżać " :).

Ale wczoraj, dziś i jutro - będziemy cieszyć się powrotem i basta. :).

Ludzie - Polacy - doceńcie to co macie!
Znaczna część Europy, może z pozoru nieco od Was bogatsza, jada i żyje na co dzień znacznie gorzej i "biedniej" od Was!

Warto było wyjechać na dłużej by to docenić.

A na zdjęciach prócz ogrodu naszych znajomych widzicie polską wieś, na którą zabrałam dzieciaki tuz po przyjeździe, żeby zobaczyły czym się różni od niemieckiej :).

Żeby zobaczyły, że jak jest jabłoń czy grusza to się owoce zbiera i przetwarza a nie pozostawia na drzewach aż spadną, a następnie wyrzuca wraz ze skoszoną trawą do odpowiedniego pojemniczka i jedzie później po skończonej pracy do pobliskiego sklepu na literę "L" po to by kupić piękne, dorodne jakby z jednej matrycy cięte, lśniące i klejące jabłuszka... :)






szczęśliwy kot :)

środa, 20 lipca 2016

Projekt salonu - kilka wersji



Zdarza mi się czasami robić porządki na dyskach  choć to praca jest syzyfowa , bo codziennie zapisuję kilkadziesiąt nowych plików  :) ( i bądź tu minimalistką ! ).
I właśnie dzisiaj podczas takiego porządkowania natrafiłam na  projekt apartamentu pokazowego sprzed 4  a nawet  3 lat - prace projektowe trwały tak długo, że na końcu nie mogłam sobie przypomnieć jaką stawkę za nie ustaliłam  :).
Pamiętam za to, że projekt ów  bardzo mocno mnie zmęczył.
Szczerze mówiąc to nawet nie wiedziałam, że aż tak bardzo, bo zupełnie nie pamiętałam przynajmniej połowy z wykonanych wersji projektowych dotyczących min. części salonowo-jadalnianej   :).


Dosłownie " 50  twarzy  Salonu ".



Wszystkie miały bardzo podobne założenia, zmieniała się właściwie tylko kolorystyka + jakieś drobiazgi.
Dziś  pokażę Wam 46 z 50 wersji hehe, żartowałam pokażę Wam zaledwie 4 , ale i tak jest to chyba dość ciekawe ćwiczenie wnętrzarskie.

Przepraszam za jakość wizualizacji, ale sami rozumiecie... przy takim przerobie... nie chodziło chyba o realistyczne odwzorowanie rzeczywistości... A może?
Sama nie wiem . Trwało to tak długo, że już nie pamiętam. :)






Jest to idealny przykład na to jak kolor i akcent mogą zmieniać to samo wnętrze.





Jakby się ktoś jeszcze nie domyślał :) wersje miały być 2 :

- spokojna :) -  drewno, biel, szkło, czarne akcenty
- nieco żywsza :) - drewno , biel, akcenty niebieskie i żółte  ( to był rok 2013 , sami rozumiecie - teraz na bank do niebieskich akcentów o trochę innym odcieniu dołączyłby pudrowy róż :)).

poniedziałek, 18 lipca 2016

"Betonowy ogród" Ian McEwan








A ja dziś do Was z książką , która kojarzy mi się jak najbardziej z latem i to dusznym i parnym. :) Choć na pewno nie jest typową wakacyjną lekturką .
Tak się złożyło, że nie czytałam do tej pory McEwana, wiedziałam, że to może być "moja" proza, ale ciągle było nam nie po drodze...
Aż ostatnio na allegro kupiłam jak zwykle okazyjnie ( o kupowaniu na allegro pisałam TU)



"Betonowy ogród."




Trochę mnie zawiodła jego objętość - zdecydowanie wolę " grubaski ", a tu jakąś kilkudziesięciostronicową broszurę przyniósł mi listonosz. Phi!
To zdecydowanie jedyny minus kupowania książek na aukcjach - nie widzisz książki, nie możesz jej przed zakupem przekartkować i obwąchać :) .

środa, 13 lipca 2016

O minimalizmie subiektywnie






Są takie trendy, które mnie osobiście mocno irytują.

Nie  z zasady i nie od razu, tylko powoli z miesiąca na miesiąc w miarę zagęszczania się atmosfery i internetów danym trendem.

Chyba każda idea, myśl, która staje się masową ulega dziwacznym modyfikacjom, wypaczeniu i niebezpiecznym uproszczeniom.

I tak według mnie dzieje się z trendem, który od lat robi zawrotną karierę czyli z


minimalizmem.



Co któryś blog na którego sobie przypadkowo wejdę głosi hasła minimalizmu . 
I w tytule i w podtytule  i  w postach i w kategoriach ;  capsule wardrobe, slow life,  slow parenting, slow food , slow fashion, slow love, slow working , slow thinking :)...duuużo obcych słów ...

poniedziałek, 11 lipca 2016

Widok z okna

Powoli żegnamy się z miejscem w którym mieszkaliśmy ostatnie 3 lata.

Dla niektórych członków naszej rodziny oznacza to ,że więcej niż połowę swojego życia tu spędzili :)

Mnie chyba najbardziej będzie brakować widoku z naszego salonowego okna...
Codziennie innego :).



majowa burza - widok z okna:



Majowe kwitnienie



piątek, 1 lipca 2016

Blokowiska 2








Straszyłam Was  jakiś czas temu we wpisie BLOKOWISKA cz.1 , że będę do tego  tematu ( zabudowy osiedlowej) powracać :) .
I oto jestem z kolejnym ( niestety nie ostatnim! :)) wpisem poświęconym temu zagadnieniu .

piątek, 24 czerwca 2016

Sztukoterapia



Foto: Design Your Home with me                                                                      


Sztukoterapia dla dzieci i nie tylko 




Nie wiem jak wygląda terapia w polskich szpitalach psychiatrycznych, ale wiem za to jak wygląda w niemieckich. 

Nie,  jeszcze sama nie korzystałam z jej dobrodziejstw, :) ale za to jak studiowałam to podczas wakacji wyjeżdżałam do pracy do niemieckiej kliniki chorób wszelakich (w tym psychicznych )i tam właśnie miałam okazję przyjrzeć się takiej terapii z bliska...

Mnie, wtedy  studentkę  gdańskiej ASP zachwycił niemiecki oddział psychiatryczny :) właśnie ze względu na duży nacisk jaki kładziono na terapię sztuką.

Pacjenci całymi dniami byli jej poddawani ( czy się jej poddawali to już inna sprawa ;)).
A do dyspozycji mieli wszystko czego dusza zapragnie.

Malowanie, rysowanie wszelkimi technikami i za pomocą wszelkich dostępnych materiałów to pikuś. Mnie najbardziej zachwyciła pracownia ceramiczna z własnym piecem do wypalania, mała drukarenka i introligatornia, warsztaty tkackie i wiele innych. Raj dla studenta ASP i każdego rękodzielnika.
Szkoda tylko, że ja po tych warsztatach i pracach jedynie sprzątałam , a nie mogłam w nich uczestniczyć. :)

środa, 15 czerwca 2016

Pieskie życie naszych dzieci



Rys. Design Your Home with me                                                                               


Jak tak czasem patrzę na te moje dziewczyny  to mi ich  żal...



Niby mają przeróżne zabawki, domki dla lalek , lego, sikające bobasy, gadające laptopy, brokaty, błyszczące naklejki, kolorowe papierki ( a nie złotka od czekoladek jakie zbierało się za moich czasów),

na rower nie muszą czekać do I Komunii :) ( tu gdzie mieszkamy, brak roweru to jest naprawdę duuuże zaniedbanie, porównywalne z posiadaniem dziecka ze sczerniałymi  jedynkami :)) .

Mają dodatkowe zajęcia dostosowane do zachcianek i talentów, książki pięknie zaprojektowane, materiały edukacyjne każdej maści, zagraniczne wycieczki - jednym słowem mają wszystko to, za czym tęskniły dzieciaki wychowane w latach 70/80- czyli te z mojego pokolenia ( ale i na pewno wcześniejsze i nieco późniejsze również ).

A przede wszystkim mają najbardziej  deficytowy towar z PRL-u i pierwszych lat  dzikiego kapitalizmu w Polsce  czyli

wtorek, 7 czerwca 2016

Grafika na ścianę










Dziś krótko bardzo, bo pracy trochę a w dodatku od 2 dni nie pada !
Juuuppi!

Słońce jak balija ( jak mawiał mój ojciec, gdy byłam mała . Swoją drogą muszę się z Wami kiedyś podzielić powiedzonkami mojej babci , mamy mojego taty. Wprawdzie babci  niemal nie pamiętam, ale  na szczęście kuzynka, która z nią mieszkała dużo z tych powiedzeń zapamiętała i się ze mną nimi podzieliła :). Teksty warte Nobla.;))

A więc u nas słońce jak balija i trzeba z tego korzystać. Czy ja już mówiłam, że od października czy listopada, pada u nas niemal non stop?

Jak widać słońce jak balija mocno  w koncentracji  przeszkadza :)...
Ale już,  już wracam na ziemię ... To o czym to ja dziś miałam ?....

Szukałam ostatnio jakiejś ciekawej grafiki wielkoformatowej, ewentualnie tapety na jedną ze ścian w mieszkaniu projektowanym na wynajem.

piątek, 3 czerwca 2016

Nauka czytania








Kilka lat temu, aby wspomóc moją Starszą w nauce czytania (do której sama się rwała mając 4,5 roku), zrobiłam gierkę edukacyjną z prostymi 2-sylabowymi słówkami.

Wtedy na naszym polskim rynku, mało było tego typu pomocy dla małych dzieci próbujących czytać, więc moja gro-układanka została z nami na dłuższy czas.

Ostatecznie nawet z nami wyemigrowała i właśnie parę dni temu młodsze dziecię ( też niemal dokładnie 4,5 -letnie)  się nią zainteresowało.

środa, 1 czerwca 2016

Darmowa grafika do pobrania


Z okazji Dnia Dziecka mam dla Was taką oto słodką darmową grafikę do pobrania wraz z życzeniami :) dla Was i dla Waszych ewentualnych dzieci. :)






Aby pobrać grafikę proszę kliknij w ten link:

MIŚ DO POBRANIA

wtorek, 31 maja 2016

Seriale z Twojego dzieciństwa, które mogą spodobać się Twoim dzieciom

Rys. Design Your  Home with me

Jak już wspominałam w jednym z poprzednich wpisów:  "Zamienię telewizor na duży rodzinny stół", telewizji się w naszym domu od lat nie ogląda, ale to nie znaczy, że nie oglądamy filmów czy bajek...

Oglądamy i to nawet sporo i próbujemy zawsze takie wspólne oglądanie celebrować.
Są więc i smakołyki, samorobne ! , chałupa wysprzątana :) , dzieci w gajerkach :)
Żartuję, ale wspólne oglądanie filmów to jedna z ulubionych rozrywek dzieci i panuje świąteczny nastrój. :)

Jakiś czas temu wpadłam na pomysł by pokazać dzieciarni co mama oglądała jak małą dziewczynką była.
Zastanawiałam się czy załapią klimat moich ulubionych seriali, bo wprawdzie czasem pytają co to jest ten PRllllllll, ale lata świetlne dzielą ich pokolenie od mojego.

Na początek pokazałam im wprawdzie nie polski,  a czeski serial, ale w tamtych czasach socjalistyczna Czechosłowacja bardzo przypominała socjalistyczną Polskę :) , także mogły nieco zaznajomić się z klimatem. .



1 . Arabela




Reżyseria :  Václav Vorlíček
Produkcja : Czechosłowacja , 1978-1980





piątek, 27 maja 2016

5 sposobów na przegrodę w pomieszczeniu



Ostatnio zmagam się z problemem zaprojektowania idealnej, atrakcyjnej i spełniającej założenia projektowe przegrody w malutkim mieszkaniu przeznaczonym na wakacyjny wynajem.

Jak zwykle szukałam inspiracji w internecie i chętnie się nimi z Wami podzielę. :)


1. Czarne metalowe , industrialne przegrody 



bardzo na topie od dłuższego czasu .  Rozejrzyjcie się dobrze w przeróżnej maści magazynach wnętrzarskich.
Myślę , że w każdym znajdziecie aranżację, która będzie zawierała podobny element , jeżeli nie w postaci drzwi czy przegrody, to choćby w postaci kabiny prysznicowej ) , albo  czarnych okien.

Mnie się taki industrialny element bardzo podoba , ale jeżeli chodzi o moje prywatne wnętrze napotykam na silny opór męża i dzieci ;) .
Jestem w mniejszości ,  przegłosowane. Szaleństw nie będzie :).



1. Foto z  Shelterness                                                                              2. Foto: itemsbydesignbird.blogspot.pt


środa, 25 maja 2016

Ogród w domu



Są takie trendy wnętrzarskie, które z miejsca popieram i propaguję ( z mniejszym lub większym skutkiem wśród ewentualnych klientów :)).
Jednym z nich jest wprowadzenie roślinności i motywów roślinnych   do wnętrz.


1. Foto z airows.com,    2. Foto z  happy interior                                



Trend ten trwa już od kilku lat , mam wrażenie , że ostatnio ( ku mojej uciesze ) jeszcze się nasilił.

" Nasilanie się " trendów mierzę bardzo nieprofesjonalną metodą : a mianowicie obserwacjami poczynionymi w sieciach sklepów , których nazw nawet nie będę wymieniać ;).
Otóż jeżeli dane produkty  ( często bardzo kiepskiej jakości) do nich trafiają tzn , że trend się nasilił :). I już przeciętny Kowalski , a tu gdzie mieszkam przeciętny Muller wie co w trawie piszczy  i się nie burzy jak go do tego i owego namawiam :).


sobota, 21 maja 2016

Zdrowy i smaczny chleb ( bez mąki )



Dziś weekend i chwila relaksu więc proponuje Wam nieco odświeżony post z poprzedniego życia :), czyli z poprzedniego bloga ( okołodziecięcego), którego jak już mówiłam prowadziłam bardzo długo, ale na tyle nieregularnie, że czytały go tylko moje dzieci ( te które w międzyczasie nauczyły się czytać :) ), parę koleżanek, moja siostra, jedna ciocia i jej kot :)








Czy ktoś z Was od lat chciał upiec


zdrowy, smaczny chlebek



ale ciągle coś mu w tym przeszkadzało?
Jeżeli tak, to ten przepis jest dla Ciebie . :)


środa, 18 maja 2016

"Zamienię telewizor na duży rodzinny stół..."





Archiwum rodzinne



Tytuł powyżej nie jest  wbrew pozorom gazetowym czy internetowym anonsem.
A szkoda!
Wyobrażacie sobie taki nowy lifestylowy trend?
Masowy wysyp ogłoszeń o tresci: “Zamienię mojego nowego Panasonica 55 cali, stan idealny, prawie nieużywany na stary, dębowy, duży stół rodzinny.  Może być rozkładany.“


piątek, 13 maja 2016

Wojtek - niezwykły miś




Nie wiem czy znacie historię Wojtka - niedźwiadka przygarniętego przez żołnierzy armii  gen. Andersa w 1942 roku.

Wojtek został nie tylko przez armię zaadoptowany, ale też w jakimś sensie wychowany na polskiego żołnierza :).
Brał nawet udział w bitwie o Monte Casino.
Historia na tyle nieprawdopodobna, że idealnie nadaje się na pogadankę z dziećmi ( przy okazji można co nieco wspomnieć o naszej historii)  i  właśnie szukając autentycznych zdjęć Wojtka trafiłam na ten niesamowity, bardzo zgrabnie narysowany filmik animowany :




wtorek, 10 maja 2016

Meble dziecięce - top lista



Kilka dni temu w poście MEBLE DZIECIĘCE pisałam o własnych wyrobach i znaleziskach dotyczących mebli dla najmłodszych .
A dziś chciałabym pokazać Wam moją TOP listę zatytułowaną  :  najlepsi! :)







Nie jest ich dużo, niestety. Nasz rynek wciąż pod tym względem mocno niedomaga w zestawieniu z tym co dzieje się " na zachodzie" :), ale mam swoich ulubieńców ( kolejność przypadkowa :)):




piątek, 6 maja 2016

Meble dziecięce




Do naszego domu trafił ostatnio ten tu przystojniak.
Znaleziony na strychu domu z 1832 roku :). Sam chyba tyle latek nie liczy, ustaliliśmy, że może mieć maksymalnie 50. I jest dziełem zdolnego rzemieślnika. Przypuszczalnie ojca/dziadka małego użytkownika.






piątek, 29 kwietnia 2016

Prosta poduszka MIŚ - DIY



Poduchę - misia pokazywałam już kiedyś na moim poprzednim blogu o tematyce około-dziecięcej.
( Blog miałby już teraz 6 latek gdybym go regularnie prowadziła. Tematyka, jaką sama sobie narzuciłam, zbyt mocno mnie ograniczała i straciłam ochotę do regularnego pisania. Moje zainteresowania i codzienne inspiracje wykraczają daleko poza dziecięcy światek :)).
Niemniej będę od czasu do czasu uaktualniać stare wpisy z "poprzedniego życia ", bo ... nic nie straciły na aktualności. :) Dziś


DIY - prosta poduszka MIŚ




Prosta poduszka miś - DIY                                                                                                                                                                     Design Your Home with me


Jakiś czas temu kupiliśmy dla naszej najmłodszej łóżeczko rosnące wraz z dzieckiem z Ikei, a że dziecko jeszcze nie-pełnowymiarowe, to pojawił się problem z zagospodarowaniem 2 części materaca, które tymczasowo mogłyby służyć za np. zagłówek.
Mama jak zwykle mało czasu ma, więc wymyśliła na szybko pokrowiec na zagłówek. Z zegarkiem w ręku zajęło mi to 1h i 15 min. :)



wtorek, 26 kwietnia 2016

Blokowiska cz. 1



Wschód słońca - blokowisko.  Czy może być piękniej? :)                                                                                                                                           Zdjęcie pochodzi z  Codzienne Inspiracje
Zródło zdjęcia :TU


Jakiś czas temu pisałam na temat KUCHNI FRANKFURCKIEJ - czyli o kuchni prababce naszych osiedlowych mikro-kuchni, a dziś będzie o samych osiedlach czyli o


blokowiskach.



Blokowiska wciąż budzą wiele emocji i to często bardzo skrajnych.
Moje do takich na pewno należą ;).
Podczas szukania materiałów do dzisiejszego wpisu natrafiłam na sporo wypowiedzi gloryfikujących okres PRL-u i ówczesne osiedla mieszkaniowe.
Zaszokowało mnie to.
Nie przypuszczałam, że wśród nas jest wciąż tak dużo zwolenników, czy wręcz obrońców tamtego okresu w polskiej ( i nie tylko) architekturze. Niby


koń jaki jest każdy widzi 



ale okazuje się że nie wszyscy widzą go tak samo..



poniedziałek, 18 kwietnia 2016

środa, 13 kwietnia 2016

Salon - projekt



Jakiś czas temu pokazywałam Wam projekt salonu w mieszkaniu wakacyjnym . Pisałam o tym projekcie TU i TU.

Dziś kolejna wersja i wygląda na to, że prace projektowe zakończone : ). Teraz tylko inwestor musi się na którąś zdecydować. :).
Założenia projektowe były opracowywane wraz z inwestorem i na ich podstawie powstały obie wersje.


  1. Wersja pierwsza  - w roli głównej sklejka , biel , czerń i szaroniebieski :)






Widok na inną część salonu ( tyle że na niej jeszcze naturalna drewniana podłoga):






2. Wersja druga - w roli głównej  drewno naturalne, szary , biel i czerń.




A która wersja się Wam podoba?


sobota, 9 kwietnia 2016

Czy trzeba dzieci uczyć porządku ?



Kilka tygodni temu pisałam o poradach projektowych dotyczących utrzymania porządku w pokoju dziecięcym - "JAK UTRZYMAĆ PORZĄDEK W POKOJU DZIECKA", a dziś spróbuję zastanowić się nad samą istotą problemu.


W internecie znajdziecie mnóstwo poradników na temat tego jak uczyć dzieci porządku, że należy od najmłodszych lat i żeby pomagać i aktywnie uczestniczyć , zamienić w zabawę , nie karać sprzątaniem a przede wszystkim dawać samemu przykład, no i nie odpuszczać, bo wiadomo czym Jaś od skorupki tym Jan na starość...


Przerobiłam przez ostatnie 8 lat chyba wszystkie metody i nie działa niemal nic, no ewentualnie groźba wciągnięcia co mniejszych skarbów odkurzaczem.
Są nawet momenty,że odpuszczam.

Bywa, że nie chce mi się walczyć o każdy papierek, tłumaczyć dlaczego tak należy, a nawet trzeba.
Wyjaśniać,że to ułatwia życie, że potem nie trzeba pół dnia szukać ulubionej gumki, że to jak siku, kupa i mycie, czy wysłuchiwać opowieści,że ten papierek już był 3, 5 dni, rok temu posprzątany i tajemniczym sposobem znalazł drogę powrotną do tego łóżka.


Potem znów duch walki się we mnie odzywa, szczególnie gdy mam dużo spraw na głowie i znów tłumaczę zachęcam, grożę, motywuję, zgrzytam zębami i pluję.


Aż jakiś czas temu oświeciło mnie .
Az przysiadłam z wrażenia od iluminacji jakiej doznałam!!!.



Czy naprawdę TRZEBA uczyć dziecko porządku ?




Czy jeżeli dzieciak niemal się od kołyski przeciw temu buntuje, czy naprawdę warto "łamać " mu charakter i przysparzać sobie siwych włosów i kolejnych zmarszczek? .
Czy to naprawdę jest tak istotne ?

Tym bardziej ze dziecko przejawia tak wiele innych talentów: jest bystre, inteligentne , ma poczucie humoru, szybko się uczy, UWIELBIA SIĘ UCZYĆ i bawić w nauczanie. Jako 6 -latka zaczęło poznawać język obcy i jako 8 latka dość biegle nim włada ( nie, nie, nie mam świra na punkcie edukowania własnych dzieci - sytuacja nas zmusiła, bo jesteśmy emigrantami ) i od dłuższego czasu tworzy własne materiały edukacyjne (całkiem fajne i od strony merytorycznej i graficznej - mówię to Wam ja- mamma - projektant :).


wtorek, 5 kwietnia 2016

Czarne lampy wiszące




Zmagam się ostatnio z bardzo klasycznym tematem projektowym: "Apartament w czerni i bieli" :).
Czysta przyjemność projektować takie wnętrze, tym bardziej,że apartament będzie na wynajem, więc Inwestor pozostawił mi wolną rękę w wielu sprawach (poza budżetem).


Poniżej


czarne lampy  wiszące,



które być może wykorzystam w ostatnim projekcie- może się komuś przyda ;):



1. Lampa sufitowa DELIVING ZUIVER czarna , cena ok. 519 Pln, do kupienia TU


2.
LAMPA WORK, 33CM, CZARNA, LoftYou, cena : 490,00 Pln, do kupienia TU


3.
Lampa wisząca Bundle Light by Leitmotiv, cena : 590 Pln, do kupienia TU


4.
Warren lampa ścienna czarna, cena : 1134 Pln, do kupienia TU

5.
Żyrandole loft kable w oplocie wełnianym imindesign, cena : 860 Pln , do kupienia TU


6. Czarna girlanda zewnętrzna lub wewnętrzna BELLA VISTA, Seletti, cena : 440 Pln , do kupienia TU


7. Lampa Ścienna Job szara, Frandsen Lighting cena: 379Pln, do kupienia TU


c.d.n

piątek, 1 kwietnia 2016

Kreatywne zabawy z dziećmi - DIY




W Polsce obecnie normalny czas szkolny, a u nas ferie wielkanocne i to 2-tygodniowe.
I w dodatku pada .

Tu gdzie przebywamy pada bardzo często dlatego nazywamy to miejsce krainą deszczowców.:)

A w czasie deszczu wiadomo - dzieci się nudzą. A jak się dzieci nudzą to przychodzą im do głowy różne mocno stresujące mamę pomysły..
Należy więc te głowy czymś zająć i podsunąć im pomysły na




U nas w domu same dziewczynki , więc pierwszy pomysł typowo dziewczyński :



czwartek, 24 marca 2016

Dekoracje Wielkanocne

Wielkanoc tuż , tuż .Dzieciaki od tygodnia malują już jaja . Może się nawet odważę i pokażę je na blogu... :) Niektóre mrożą krew w żyłach ... Jestem pewna ,że nikt ich nie zje.

W te święta będziemy mieć w naszej pustelni GOŚCIA! A to naprawdę ogromna atrakcja. Starsze dziecię ( 8-letnie) budzi się i zasypia z pytaniem czy aby na pewno gość do nas dotrze. :)
A ja rozglądam się po internecie w poszukiwaniu inspiracji w temacie :


Wielkanocne dekoracje



Znalazłam naprawdę dużo fajnych i prostych do wykonania pomysłów. Szybko się nimi z Wami podzielę i zmykam , ciąć, kleić, piłować i wbijać .

- proste a efektowne dekoracje z jaj:






wtorek, 22 marca 2016

Skarby z pchlego targu

Tutaj, gdzie obecnie przebywamy pchle targi są na porządku dziennym.
Praktycznie co tydzień można znaleźć jakiś w okolicy .
My rzadko bywamy, bo choć uwielbiam starocie to jednak mam świadomość, że mieszkając w "tymczasowym" domu powinnam nieco ograniczyć moją potrzebę gromadzenia  rzeczy :).

Ale w ostatni weekend odwiedzając nasze ulubione miejsce spacerowe (opactwo benedyktynów w Tholey wraz z górą Schaumberg ) przypadkowo trafiliśmy na targ staroci.
Chciałam tylko rzucić okiem co tam mają ciekawego i wpadłam jak przysłowiowa śliwka w kompot:).
 Ale jak tu przejść obojętnie obok takich skarbów?


Talerz drewniany do wieszania na ścianie                                                                                                                                                     Foto: Design Your Home with me



Talerz drewniany do wieszania na ścianie                                                                                                                                                        Foto: Design Your Home with me


czwartek, 17 marca 2016

Jak utrzymać porządek w pokoju dziecięcym



Dziś wpis bardzo praktyczny.
Jak każda chyba mama borykam się na co dzień z problemem wiecznego bałaganu i niemożliwości posprzątania mieszkania. Co jeden kąt uprzątnę, to zaraz wracając z odkurzaczem i innymi utensyliami wpadam w konstrukcje z kartonów, misi, bądź ślizgam się na świeżo pociętej foli i porozrzucanych kredkach...
Czasami wściekam się i złorzeczę :) czasami odpuszczam i ogarniam tylko z grubsza, by nikt sobie krzywdy nie zrobił.

Na pewno to znacie, albo poznacie, albo poznaliście, zapomnieliście i tęsknicie ;), albo widzieliście w innych domach opanowanych przez człowiecze miniaturki:).
Może zamiast walczyć jak mityczny Syzyf warto się zastanowić czy można nad tym jakoś zapanować i choć PRÓBOWAĆ odgruzować sobie drogę do lodówki czy łóżka.

Podstawowa złota rada w bardzo nierównej walce z dziecięcym tsunami jest następująca:






czwartek, 10 marca 2016

Dlaczego tak lubimy się portretować ?



Zdarza mi się od czasu do czasu malować dekoracyjne ozdóbki, z reguły miniatury, bo z racji prowadzenia domu i wycho-
wywaniu dwóch niezwykle żywotnych, temperamentnych stworzeń na nic większego czasu i sposobności nie mam.

I bardzo często jestem pytana przez znajomych i nieznajomych o to czy maluję portrety.( I za ile ;)).

Dlaczego tak bardzo lubimy się portretować?


Brzmi niemal jak pytanie retoryczne :). Wiadomo, historia stara jak świat : z potrzeby zatrzymania czasu i ze zwykłej ludzkiej próżności :).
Czym innym są tak popularne selfie jak nie wielkim targowiskiem próżności ? ;). Temat mocno eksploatowany przez filozofów, antropologów, psychologów, historyków sztuki...i psychiatrów.

Jednak nawet dziś, w dobie cyfrowej fotografii, gdy jesteśmy w stanie wygenerować tysiące zdjęć każdego dnia, sztuka portretowania artystycznego wciąż budzi duże zainteresowanie i to zarówno jeżeli chodzi o fotografię artystyczną jak i malarstwo czy rysunek.



poniedziałek, 7 marca 2016

Kuchnia - prababka czyli o kuchni frankfurckiej



Wstyd się przyznać, ale o kuchni frankfurckiej usłyszałam dopiero w ostatnich tygodniach i to tylko dlatego, że bliska znajoma na co dzień zajmująca się projektami wnętrz w Londynie miała właśnie z taką kuchnią do czynienia.

A kuchnia frankfurcka


to nie byle jaka kuchnia - to kuchnia babka, albo prababka naszych współczesnych kuchni.

Została zaprojektowana przez Margarete Schütte-Lihotzky notabene pierwszą panią architekt w Austrii w roku 1926 do nowo budowanych mieszkań socjalnych we Frankfurcie nad Menem.

Była to pierwsza,


zabudowana, ergonomiczna kuchnia wyposażona w nowoczesne sprzęty typu kuchenka gazowa i metalowy zlew, przeznaczona do taniej , masowej produkcji, bardzo przypominająca w swoim kształcie i układzie kuchnie jakie znamy, w jakich na co dzień przebywamy i gotujemy .


Znalezione na Pinterest.com



Znalezione na Pinterest.com


poniedziałek, 29 lutego 2016

Świat jednak jest normalny - ale czy na pewno?

Dziś poniedziałek, a więc dzień inspiracji.

Tym razem, nie będę mówić o designie i projektowaniu wnętrz, a o inspiracjach czytelniczych.
W zeszłym tygodniu opowiadałam Wam o tanim sposobie na kupowanie książek dla dzieci,a dziś będzie co nieco o książkach dla " starszaków".:)

Od kliku tygodni króluje w naszym domu jedna pozycja :

" Świat jednak jest normalny " Grzegorza Eberhardta.





Szkice, felietony, polemiki recenzje książek.
Opasłe tomisko liczące przeszło 600 stron.
Takie właśnie lubię, bo czytam zdecydowanie za szybko (choć niby czasu na to czytanie w ogóle nie mam :))i przyjemność trwa zbyt krótko.

Tym razem jednak przyjemność udało mi się nieco przedłużyć :)...

Mój mąż ma taką przypadłość, że jak czyta, musi od razu z kimś o swojej lekturze podyskutować, a nawet co bardziej ciekawe fragmenty komuś przeczytać,a że średnia wieku naszych 2 dziewczyn to 6 lat, więc z reguły ja padam ofiarą tego czytania.
Jeżeli książki nie znam, to wściekam się strasznie, bo należę do tego szczepu, który musi sam wszystko odkryć, przeczytać z wielkim namaszczeniem i to w porządku chronologicznym i nawet okiem nie pozwalam sobie rzucić na epilog czy zamieszczone w książce zdjęcia.
Tym razem jednak byłam pierwsza i późniejsze czytanie ulubionych fragmentów było tylko przyjemnym powrotem do arcyciekawej lektury i bodźcem do dyskusji.

Generalnie książka do której przeczytania chcę Was zachęcić to naprawdę solidny kop, za przeproszeniem w tyłek, albo w jakąkolwiek inną część ciała odpowiedzialną za zasiedzenie i poruszanie się utartymi ścieżkami, schematami (głównie myślowymi).
Jeżeli wydaje Wam się,że macie ugruntowaną wiedzę i ogólny pogląd na istotne dla nas (i świata ) pojęcia i wydarzenia, to lektura Eberhardta może Wami mocno potrząsnąć.
Ale o to chyba w czytaniu ( i w życiu) chodzi? ;)